Bleu de Chanel Parfum by Chanel

Bleu de Chanel Parfum by Chanel
Co robi dom taki jak Chanel, gdy ich prawdopodobnie najlepsza męska linia zapachowa, nadal dobrze się sprzedaje i to prawie dziesięć lat po premierze i bez pomocy niezliczonych odmian flankerów? Czy ci się to podoba, czy nie, ostatnia praca głównego nurtu Jacquesa Polge, jego komercyjna „woda zrobiona dobrze”, która ostatecznie umieściła Chanel w kategorii, w której była ponad dwadzieścia lat spóźniona, okazała się wielkim sukcesem. Chanel był sprytny, by nie naprawić tego, co działało dobrze i obchodząc się z linią jak kobiecą. Oczywiście z alternatywnymi poprawkami formuły poprzez poziomy koncentracji, zamiast zupełnie nowych smaków noszących odznakę Bleu de Chanel. Ich druga linia Allure Homme szczerze potrzebowała odmiany, aby przetrwać po przeciętności Y2K, która była pierwotnym filarem, ale tutaj tak nie jest.

Jacques Polge wziął na siebie ostatni cios na rok przed przejściem na emeryturę, przygotowując wersję wody perfumowanej Bleu de Chanel. Wydano ją w 2014 roku i była to nieco cieplejsza, słodsza, bardziej bursztynowa odmiana oryginału, która uzupełniała cięższe dawki ambroksanu i norlimbanolu oryginału. Zawierała też dodatkowe cytrusy i staromodną waniliową kompozytową nutę bursztynu. Osobiście nie uważałem tych perfum za niezbędny zakup dla posiadaczy bardziej złożonej i dynamicznej wody toaletowej, ale osoby, które jeszcze nie weszły do ​​gry, mogą dać się jej złapać. Jacques Polge był już zmęczonym człowiekiem, gotowym oddać władzę swojemu synowi Olivierowi Polge, który trenował zarówno pod okiem swojego ojca, jak i dyrektora artystycznego Chanel, Christophera Sheldrake’a. Więc nie było zbyt wiele do wyobrażenia, że ​​tak naprawdę nie próbował zbyt wiele majstrować przy wodzie perfumowanej przed oddaniem kluczyka.

Bleu de Chanel Parfum z 2018 roku odpowiada na pytanie postawione na początku tej recenzji i jest pierwszym oficjalnym męskim wyjściem nowego głównego perfumiarza i syna marnotrawnego, Oliviera Polge. Czuję, że Bleu de Chanel Parfum jest bezpośrednią reakcją na konkurentów, takich jak Dior Sauvage i Yves Saint Laurent Y for Men, ponieważ obaj kontynuowali podnoszenie ante ambroksanem i norlimbanolem w „wojnie na głośność” o tytuł najbardziej piskliwego chemicznego zapachu stulecia (a lubię Sauvage, więc mówię to uprzejmie). Bleu Parfum wyróżnia się tym, że porusza się nie w górę, ale w bok, oferując zupełnie inne wrażenia niż podstawowy filar linii Chanel, w przeciwieństwie do niegdysiejszego EDP. Zatem widzimy, jak Olivier Polge usuwa wiele dość imponującego mieszania, które zrobił jego ojciec z oryginalną strukturą nut Bleu de Chanel, i rzeczywiście odcina również nieistotne nuty, z dużą ilością cytrusów (poza grejpfrutem), które zniknęły z wiatrem.

W ich miejsce Olivier wprowadza zaokrągloną francuską lawendę, nawiązującą do świeżego gatunku fougere z początku lat 90., przytaczając takie przykłady jak Eternity for Men Calvina Kleina czy Paco Rabanne XS Pour Homme. Różowy pieprz przetrwa ubój, podczas gdy dihydromyrcenol i mięta są pobudzane, nadając perfumom mocniejszą, osuszającą warstwę wodną chudość, podobnie jak Wings for Men Giorgio Beverly Hills. Ale te nuty bardzo szybko trafiają do serca i szybko w nim giną, a zostaje tylko mięta. Tam, w tym wspaniałym środku, cedr łączy się z tą miętą, obok labadanum i imbiru, z resztą starego serca również wyciętego z kompozycji. Podstawa perfum Bleu de Chanel znajduje się tam, gdzie leży najbardziej dramatyczna różnica między nim a jego przodkami, ponieważ ambroksan jest podkręcony, ale norlimbanol odrzucony, a jego miejsce zajmuje jakaś forma australijskiego drzewa sandałowego (według Chanel z Nowej Kaledonii). Złożona nuta bursztynu z wody perfumowanej jest również tutaj, ale jest odrzucona, a przez to mniej waniliowa lub słodka, służąc tylko do dopełnienia dodatkowych drzew, utrzymującej się mięty, imbiru i miękkich cytrusów.

Rezultatem tego surowego uproszczenia jest wersja Bleu de Chanel, która wydaje się bardziej naturalna, ze znacznie większą separacją nut i wyraźnymi przejściami od góry, serca i podstawy przez zużycie. Nie twierdzę, że w perfumach nadal nie ma wartych recepty syntetyków, ale dzielą one przestrzeń z bardziej naturalnie pachnącymi, jeśli nie naturalnymi akordami. Z minimalnymi śladami proszku do szorowania, jak wiele rzeczy z gatunku, który stworzył oryginał zapachu, wydaje się, że ostatecznie rozpada się. Tak jak mówią reklamy, jest to drzewna, bardziej aromatyczna i intensywna interpretacja Bleu de Chanel. Podczas gdy uważałem, że woda perfumowana jest słodszym, bogatszym i cichszym spojrzeniem na wodę toaletową pozbawioną jej świeżości (i uroku), perfumy nie są podobnie wodne z przyciętymi skrzydłami, ale raczej nie są tak naprawdę wodne w ogóle dzięki wybitnej lawendzie. To, co mamy tutaj, to drzewne perfumy z miętowo-lawendowym, cytrusowym blatem fryzjerskim, wykorzystujące wodne elementy zmieszane z miętą i lawendą, aby nadać odpowiedni klimat „bleu”, ale bez wrażenia, że ​​odtwarza zapach wody.

Chanel Bleu de Chanel Parfum mają podobne podejście do tego, co przyjmują Aqua Velva (1935) lub Gillette Cool Wave, umieszczając nutę wodną z powrotem za lawendą i miętą, a nie odwrotnie. Nie chciałbym brzmieć, jakbym dewaluował Chanel porównując go do drogeryjnej wody po goleniu, powiedzmy tylko, że to efemeryczna świeżość, która ma wprowadzić, a nie zdominować resztę kompozycji. Gdy Parfum dostanie się na skórę, przez dłuższy czas będzie to miętowe drewno, lawenda i bursztyn, co jest dalekie od oryginalnego EDT, a nawet EDP. Oznacza to, że ​​posiadanie perfum nie byłoby zbędne dla właścicieli wariantu toaletowego, w przeciwieństwie do wydania EDP. Czas noszenia zapachu jest długi, a zacieki są w rzeczywistości większe niż w przypadku wody perfumowanej. A ponieważ ma to inny charakter, można prawie nałożyć oryginalną wodę toaletową na Bleu Parfum, aby uzyskać dynamiczne cytrusy i pieprz na wierzchu, a bazę z lawendy, bursztynu i drzewa sandałowego na koniec. Ludziom, którzy mieli problem z syntetyczną naturą oryginalnego wpisu, lub po prostu nienawidzą wszystkich nowoczesnych rzeczy, nie spodoba się ta odsłona. Jeśli oryginalny Bleu nie mógł zmienić twojego zdania na temat akwakultury, te perfumy nie zmienią twojego zdania o całej linii. Kompozycja wydaje się być zapachem towarzyszącym, który jest prawie flankerem w sposobie, w jaki się wyróżnia, co jak sądzę, Dior i YSL również robią z wyższymi stężeniami swoich męskich esencji. Bleu de Chanel Parfum widzi Oliviera Polge uderzającego w ziemię, a prosta elegancja tutaj ma nadzieję, że następny wielki męski filar będzie prawdziwym powrotem do formy dla domu Chanel.

You may also like