Jardins D’Ecrivains Junky: recenzja perfum

perfumy
W latach pięćdziesiątych Ameryka zmagała się ze swoim statusem w powojennym świecie i większość społeczeństwa kupowała American Dream.
Celem było zdobycie pracy od 9 do 17, domu na nowych osiedlach rosnących wokół głównych miast i założenie rodziny. To dążenie do posiadania wszystkich tych rzeczy trwa do dziś, chociaż obecnie jest to trudniejsze do osiągnięcia.

Od samego początku istniała grupa artystów, którzy buntowali się wobec tego rodzącego się kaftana konformizmu. Jedna z najwcześniejszych grup nonkonformistów nosiła nazwę The Beat Generation, a jednym z jej wybitnych członków był pisarz William S. Burroughs. Jego powieść „Nagi lancz” z 1959 roku, „W drodze” Jacka Kerouaca i „Skowyt” Alana Ginsberga są najczęściej cytowanymi przykładami jako dzieła, które uchwyciły pragnienie wyrwania się z ograniczeń amerykańskiego snu. Perfumiarz Anais Biguine z firmy Jardins d’Ecrivains tworzyła zapachy oparte na inspiracjach literackich, opierając się na pracy Mr. Burroughsa. Junky to nazwa jednych z jej perfum.

Jako kawałek literatury Junky był niezachwianym spojrzeniem na życie narkomana, który w najpotężniejszym fragmencie książki porównuje uzależnienie od heroiny do „zaszczepienia śmierci”. Był to żywy kontrast z wczesną histerią związaną z używaniem narkotyków, typową dla filmów takich jak „Reefer Madness” (Narkotykowe szaleństwo) z 1936 roku. Junky był zwięzłą prozą opisującą coś, co nie jest znane dla osób nieuzależnionych. Pani Biguine komponując zapach nazwany na cześć tego materiału źródłowego, zdecydowała się również na oszczędną konstrukcję z wybuchem kwiatowej przyjemności wokół lekko ostrych i narkotycznych nut górnych i bazowych.

Junky otwiera się na fantastyczne połączenie galbanum i konopi. Konopie nadają intensywnej zielonej jakości galbanum lepką powłokę i tworzą żywe uczucie nerwowości we wczesnych chwilach Junky. Serce to moment euforii, ponieważ irys, fiołek i gardenia tworzą mocny tryptyk, który uwalnia się, przynosząc chwilę kwiatowej przyjemności. Mam słabość do wszystkich trzech nut, a pani Biguine wplata je w czysto przyjemny moment radości. Ta radość zamienia się w bazę ciemniejszych nut, ponieważ wetyweria, kadzidło, mirra i kadelik przywracają Cię do rzeczywistości. Szczególnie podoba mi się użycie tu kady do rekapitulacji zielonej cierpkości górnych nut w alternatywny sposób.

Perfumiarka nie stroniła od interpretacji niektórych renegatów literatury w pachnącej formie. Byłem pod wrażeniem wszystkich zapachów, które do tej pory wyprodukowała, ale w Junky zrobiła wszystko, aby uchwycić materiał źródłowy. Korzystanie z ukochanego i cenionego materiału źródłowego, takiego jak Junky, może być dla niektórych rozczarowujące, jeśli nie uda się uchwycić tego, co każda osoba uważa za ważne w tej pracy. Przyznaję ze wszystkich rzeczy, które Madame Biguine przełożyła na zapach, to był ten, co do którego miałem najbardziej osobiste odczucia. Przynajmniej dla mnie przybiła dotyk książki lakonicznie nieco niebezpiecznym zapachem. Junky to wszystko, o co mogłabym prosić w zapachu o tej nazwie na butelce.